Trzydzieści pięć prezentów nie tylko na 35. urodziny

Kaligrafia - od czego zacząć?

Co jakiś czas spotykam się w internecie z pytaniami dotyczącymi tego, z jakimi narzędziami i w jaki sposób zacząć przygodę z kaligrafią. Można obrać różne drogi, a jedną zaproponuję od siebie. Moje rady mają za zadanie zaspokoić chęć spróbowania kursywy angielskiej (copperplate script) bez zbędnego wydawania złotówek.


Co jest potrzebne?




Obsadka


- to dzięki niej będziemy mieć wpływ na to, co stalówka przeniesie na papier. Najtańszą - z naturalnego drewna - można kupić nawet za mniej niż 5 złotych. Jej wadą może być to, że zanurzona łatwo wchłania wszelkie piśmiennicze płyny, czego ślady może pozostawić na palcach. Żeby pobrudzić się trochę mniej można wydać ponad 5 zł na obsadkę lakierowaną.


Stalówka


- do kursywy angielskiej potrzebna jest taka z ostro zakończoną końcówką. Będzie się nią kreślić cienkie (ruchem do góry) i grube (ruchem na dół) linie, dlatego na początek potrzebna będzie mniej "zniszczalna", czyli umiarkowanie elastyczna i wygrywająca konkurs na niską cenę, czyli np. Manuscript Extra Fine (widnieje na niej napis: "Leonardt III EF"). Taką kupuję za niecałe 3 złote.
Dobra rada: na początek kup co najmniej dwie lub trzy stalówki (w zależności czy od tego cy chcesz troszkę spróbować czy masz dużą determinację do pisania).


Płyn...


że tak to ogólnie nazwę, bo może nim być rozcieńczona akwarela, tusz, atrament. Bez wnikania w szczegóły składu, powiem tak: atrament jest zazwyczaj najdroższy i nadaje się także do piór wiecznych, akwarelę w postaci płynnej także można kupić (Ecoline - około 10 zł), a tusz może okazać się najtańszą zabawą w przeróżne kolory. Warto mieć kubeczek z wodą i ręcznik papierowy, ponieważ płyn (dotyczy to głównie tuszu) szybko zasycha na stalówce i może ją skleić. Moje zaniedbanie kiedyś sprawiło, że stalówki już mi się nie udało wyciągnąć z obsadki - tusz i rdza zrobiły swoje. Od tamtej pory płuczę, wyciągam i wycieram piórko do sucha po każdym użyciu.





Papier


- na czymś trzeba pisać. Różnych bloków, notesów i zeszytów jest tyle, że warto po prostu samodzielnie sprawdzać, na czym da się cokolwiek napisać (jak się trafi na naprawdę kiepski papier, łatwiej później docenić te lepszej jakości). Jeśli chce się jednak kupić dużo kartek w miarę nadających się do pisania z wykorzystaniem stalówki i ekoliny, polecam dobrej jakości papier do drukarki (np. najlepiej o grubości nie mniejszej niż 100 gram na metr kwadratowy). Na kartce najlepiej wydrukować sobie liniuszek odpowiedni do kursywy angielskiej - można taki znaleźć lub wygenerować w internecie (np. tutaj albo tutaj). Samodzielnie stworzyć linie pomocnicze też się da - narysować linie w odstępach - na początek - nie mniejszych niż 9 mm : 6 mm : 9 mm, a nawet 12 mm : 8 mm : 12 mm i przeciąć kolejnymi liniami pod kątem 55 stopni.

Dobra rada: jeśli okaże się, że na papierze, z którego chcesz skorzystać robią się tzw. pajączki, spryskaj go lakierem do włosów i odczekaj aż wyschnie. Powierzchnia stanie się o wiele przyjemniejsza do pisania.

A jeśli ktoś chce próbować "już!", bez zamawiania czegokolwiek lub zanim dojdzie paczka (bo najłatwiej zebrać swój zestaw startowy w internecie)?
Proszę wtedy wziąć zeszyt w kratkę i ołówek. Przekątna pionowego prostokąta o wymiarach 3 cm na 4 cm stworzy nam odpowiedni kąt pochylenia liter. 


Zanim użyjesz stalówki...


Nie zdziw się, że ekolina spływa po niej jak po nawoskowanej szybie. Piórko należy odpowiednio przygotować do pracy, czyli oczyścić z cieniutkiej warstwy ochronnej, która zapobiega rdzewieniu (później już trzeba będzie dbać o to, aby była sucha). Przeglądając internet wyczytałam różne sposoby radzenia sobie z tą osobliwością nowej stalówki:
- włożenie do buzi i "wypłukanie" śliną (mam nadzieję, że nikt nigdy stalówki nie połknął),
- wyczyszczenie: cifem, pastą do zębów, płynem do naczyń, benzyną ekstrakcyjną, zmywaczem do paznokci..., a następnie wypłukanie oraz wysuszenie,
- wymoczenie w gorącej wodzie (ale nie wrzątku) z detergentem,
- wbicie w ziemniak,- opalenie nad płomieniem świecy lub zapalniczki - przytrzymanie stalówki z każdej strony nad płomieniem, nie dłużej niż przez 2-3 sekundy. Lepiej krócej niż dłużej, aby nie zniszczyć narzędzia. Uwaga! Przy tej metodzie stalówka bardzo szybko staje się gorąca, dlatego po opaleniu, należy odczekać najlepiej kilka minut, a następnie wytrzeć ją z pozostałości dymu i wypróbować - jeśli zniknął efekt "niewidzialnej wycieraczki", a stalówka się nie skrzywiła, narzędzie jest gotowe do użycia.


Przydatne publikacje:


- Ewa Landowska, "Piękna litera. Kursywa angielska" - fachowa literatura, piękne wzory i szczegółowo opisane litery z możliwością dokupienia zeszytu ćwiczeń;
- Grzegorz Barasiński, "Copperplate" - praktyczne wskazówki i inspiracje;
Stefan Tatuch, "Nauka pisma użytkowego i ozdobnego" - podróż prawie 100 lat wstecz do szkolnej nauki kaligrafii.

Czy mogę jeszcze w czymś pomóc?


Monika

Komentarze