Kaligrafia - jak zacząć albo spróbować i nie wydać fortuny?

Co jakiś czas spotykam się w internecie z pytaniami dotyczącymi tego, z jakimi narzędziami i w jaki sposób zacząć przygodę z kaligrafią. Często ktoś chce tylko spróbować: "czy to dla mnie". Można obrać różne drogi, a ja jedną zaproponuję od siebie. Moje rady mają za zadanie zaspokoić chęć spróbowania kursywy angielskiej (copperplate script) bez zbędnego wydawania złotówek.

Co jest potrzebne?

Obsadka

- to dzięki niej będziemy mieć wpływ na to, co stalówka przeniesie na papier. Najtańszą - z naturalnego drewna - można kupić nawet za mniej niż 5 złotych. Jej wadą może być to, że zanurzona łatwo wchłania wszelkie piśmiennicze płyny, czego ślady może pozostawić na palcach. Żeby pobrudzić się trochę mniej można wydać ponad 5 zł na obsadkę lakierowaną.

Stalówka

- do kursywy angielskiej potrzebna jest taka z ostro zakończoną końcówką. Będzie się nią kreślić cienkie (ruchem do góry) i grube (ruchem na dół) linie, dlatego na początek potrzebna będzie mniej "zniszczalna", czyli umiarkowanie elastyczna i wygrywająca konkurs na niską cenę, czyli np. Manuscript Extra Fine (widnieje na niej napis: "Leonardt III EF"). Taką kupuję za niecałe 3 złote.
Dobra rada: na początek kup co najmniej dwie lub trzy stalówki (w zależności czy od tego czy chcesz troszkę spróbować czy masz dużą determinację do pisania), ponieważ zanim nauczysz się ją odpowiednio trzymać i prowadzić, może się nieco odkształcić i stać się bezużyteczna (ja, ćwicząc, odkształcałam aż do połamania).

Substancja płynna

- że tak to ogólnie nazwę, bo może nią być rozcieńczona akwarela, tusz, atrament. Bez wnikania w szczegóły składu, powiem tak: atrament jest zazwyczaj najdroższy i nadaje się także do piór wiecznych, akwarelę w postaci płynnej można kupić (Ecoline - około 10 zł) albo stworzyć za pomocą farbek i wody (później nałożyć na stalówkę za pomocą pędzla), a tusz może okazać się tanią zabawą w przeróżne kolory. Warto mieć kubeczek z wodą i ręcznik papierowy, ponieważ "substancja płynna"  zasycha na stalówce i może ją skleić (udało mi się kiedyś w ten sposób połączyć stalówkę z obsadką na wieki wieków). Warto płukać, wyciągać i wycierać piórko do sucha po każdym użyciu.


Papier

- na czymś trzeba pisać. Różnych bloków, notesów i zeszytów jest tyle, że warto po prostu samodzielnie sprawdzać, na czym da się cokolwiek napisać (jak się trafi na naprawdę kiepski papier, łatwiej później docenić te lepszej jakości). Jeśli chce się jednak kupić dużo kartek w miarę nadających się do pisania z wykorzystaniem stalówki i ekoliny, polecam dobrej jakości papier do drukarki (np. najlepiej o grubości nie mniejszej niż 100 gram na metr kwadratowy) albo zeszyt Oxford. Na kartce najlepiej wydrukować sobie liniuszek odpowiedni do kursywy angielskiej - można taki znaleźć lub wygenerować w internecie (np. tutaj albo tutaj). Samodzielnie stworzyć linie pomocnicze też się da - narysować linie w odstępach - na początek - nie mniejszych niż 9 mm : 6 mm : 9 mm, a nawet 12 mm : 8 mm : 12 mm i przeciąć kolejnymi liniami pod kątem 55 stopni.

Dobra rada: jeśli okaże się, że na papierze, z którego chcesz skorzystać robią się tzw. pajączki, spryskaj go lakierem do włosów i odczekaj aż wyschnie. Powierzchnia stanie się o wiele przyjemniejsza do pisania.

A jeśli ktoś chce próbować "już!", bez zamawiania czy drukowania czegokolwiek?
Proszę wtedy wziąć zeszyt w kratkę i ołówek. Przekątna pionowego prostokąta o wymiarach 3 cm na 4 cm stworzy nam odpowiedni kąt pochylenia liter. 

Zanim użyjesz stalówki...

Nie zdziw się, że ekolina spływa po niej jak po nawoskowanej szybie. Piórko należy odpowiednio przygotować do pracy, czyli oczyścić z cieniutkiej warstwy ochronnej, która zapobiega rdzewieniu (później już trzeba będzie dbać o to, aby była sucha). Przeglądając internet wyczytałam różne sposoby radzenia sobie z tą osobliwością nowej stalówki:
- włożenie do buzi i "wypłukanie" śliną (mam nadzieję, że nikt nigdy stalówki nie połknął),
- wyczyszczenie: cifem, pastą do zębów, płynem do naczyń, benzyną ekstrakcyjną, zmywaczem do paznokci..., a następnie wypłukanie oraz wysuszenie,
- wymoczenie w gorącej wodzie (ale nie wrzątku) z detergentem,
- wbicie w ziemniak,
- opalenie nad płomieniem świecy lub zapalniczki - przytrzymanie stalówki z każdej strony nad płomieniem, nie dłużej niż przez 2-3 sekundy. Lepiej krócej niż dłużej, aby nie zniszczyć narzędzia. Uwaga! Przy tej metodzie stalówka bardzo szybko staje się gorąca, dlatego po opaleniu, należy odczekać najlepiej kilka minut, a następnie wytrzeć ją z pozostałości dymu i wypróbować - jeśli zniknął efekt "niewidzialnej wycieraczki", a stalówka się nie skrzywiła, narzędzie jest gotowe do użycia.

...albo po prostu

ołówek (najlepiej miękki) i kartka. Za pomocą tych narzędzi można robić rozgrzewkę, ćwiczyć owale, szlaczki, ozdobniki, trzymanie, delikatne prowadzenie narzędzia, dociskanie itd. Doceń ołówek.

Gdzie szukać narzędzi?

Nie w każdym zakątku świata znajdziemy składzik z cudami kaligraficznymi, dlatego przygotowałam post ze sklepami wirtualnymi: Internetowe sklepy dla miłośników liter, pisania i nie tylko.

Przydatne publikacje:


Czy mogę jeszcze w czymś pomóc?


Monika

Komentarze