Alternatywa dla listy lektur szkolnych

Kanon lektur szkolnych od lat wzbudza kontrowersje. We mnie budzi mieszane uczucia, odkąd byłam uczennicą. Pracując w szkole polonijnej, gdzie lista lektur inspirowana była polską podstawą programową, po cichu kłóciłam się ze sobą: albo ze mną jest coś nie tak, albo wieje tu archaicznością, czymś całkiem oderwanym od rzeczywistości mojej oraz młodzieży.

Uczenie tradycji, utrwalanie pamięci o wspaniałych osobistościach uważam za coś szlachetnego. Miło jest mieć się czym pochwalić w przed swoim narodem. Na lekcjach okazywało się jednak, że przepływamy pomiędzy komizmem Fredry (który językowo uczniów nie wciągnął, nie wspominając o tym, że nie śmieszył) a moim językiem polskim, który także nie był dla nich całkiem zrozumiały. Próbowałam się w tym odnaleźć: uwspółcześnić to, co przestarzałe, uprościć to, co współczesne, a przede wszystkim znaleźć wspólny język i zachęcić do sięgania po przystępne dla młodzieży polskie książki (albo chociaż czasopisma, blogi).

Photo by Dollar Gill on Unsplash


Po cichu marzę, pewnie nie tylko ja, aby coś zmienić. Ten post to moja cegiełka i możliwość wypowiedzenia się. Im więcej głosów, choćby szeptów, tym bardziej słyszalne się staną. Moje pytania brzmią:

Pytanie 1.: Jakie współczesne książki (licząc, powiedzmy, od lat 90. XX wieku) proponujecie jako lektury szkolne?

Pytanie 2.: Jakich współczesnych poetów lub konkretne wiersze proponujecie omawiać na lekcjach?


Proszę o:
  • uzasadnienie w najwięcej trzech zdaniach,
  • wskazanie docelowej klasy oraz
  • ewentualnie pozycji, zamiast której propozycja mogłaby się pojawić (kryterium: spełnienie podobnego celu).

Wasze odpowiedzi z komentarzy na blogu lub Facebook'u będę umieszczać w tym poście.

Dodatkowo zgadzam się z Panią Magdą Lipiec, że swoboda w doborze lektur jest czymś wspaniałomyślnym, co daje nauczycielowi poczucie, że wierzy się w jego kompetencje i ufa jego zdolnościom dydaktycznym oraz wychowawczym, a uczniom - dzięki wielu polonistom - przestrzeń do wypowiedzenia swojego zdania i dokonania wyboru. 

Uważam też, że ważne są kryteria, na które uwagę zwróciła Pani Izabela Nowacka - tak jak nie powinno się prezentować tylko największych polskich pisarzy, tak nie można skupić się jedynie na młodzieżowych modach. Stąd moje kolejne pytania, do którego konieczne jest sięgnięcie pamięcią wstecz, aby powiedzieć:

Pytanie 3.: Która lektura szkolna była dla Ciebie ważna albo okazała się taka po latach?

  • Odpowiem pierwsza: za swój osobisty hit uważam Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren. Prostota, poczucie humoru, dziecięca wyobraźnia, radość i przyjaźń. Janko Muzykant wzbudził we mnie empatię i wzruszenie. Nauczyciel zadał napisanie innego zakończenia, więc ożywiłam grajka dzięki temu, że jego matka przyjęła karę za niego i potem wskutek pewnych wydarzeń, Janko spotkał majętnego, życzliwego człowieka, który umożliwił mu osiągnięcie muzycznego wykształcenia. Fraszki Jana Kochanowskiego zainspirowały mnie do tworzenia własnych rymów (och, jak dobrze w gimnazjum rozumiałam "Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić,/ Bo jako lotny nie ma pieszego dogonić?"). 

A może wolisz odpowiedzieć:

Pytanie 4.: Która z lektur szkolnych do dzisiaj wydaje Ci się, nawet po latach, zupełnie nieprzydatna?


Miejsca w sieci, gdzie znajdziemy lektury:

Lista lektur ze strony o czytnikach:

PS Co będzie, jeśli okaże się, że obecna lista lektur nie jest taka zła?

Do poczynienia tego wpisu zainspirowałam się po obejrzeniu stories Brulionu Kulturalnego, poleconego przez Lekcje Polskiego.

Monika

Komentarze